środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 3

Minęło kilka minut,a ona w dalszym ciągu nie wiedziała co się dzieje. Jakby była z zupełnie innym świecie.
Otworzyła oczy. A jednak to prawda...Pocałował Ją. To nie był zwykły pocałunek. Pocałował ją tak jakby znali się kilka lat.Nie odszedł.Stał naprzeciw Nie,wpatrzony w jej piekne oczy.Nie miał wyrzutów sumienia z powodu tego co wydarzyło sie przed chwilą.Ponieważ widział,że Emi nie wiem co ma zrobić podszedł do niej i wziął jej ręke położył sobie na  wysokości swojego serca.
-Czujesz jak szybko bije?-Zapytał
-John..Czy ty chcesz mi coś powiedzieć?
-Tak,Emi. Kocham Cię. Kak cholernie Cie Kocham. Teraz już rozumiesz?
-Tak. Ja...Ja....
-Co TY?
-Właśnie w tym momencie po pocałunku poczułam coś, czego nigdy jeszcze nieczułam-odparła
-Czyli? mogłabyś mi powiedziec coś więcej na ten temat?
-Tak, mogę.Ja chyba...Ja Się w Tobie zakochałam.
Przyznała się,przyznała co czuje. Nigdy nie wyznała nikomu miłości (nie licząc rodziców).
Właśnie przed chwilą przełamała się i wyznała co czuje.
-Emi ja bez Ciebie nie potrafię juz tak normalnie funkcjonować.Jako jedyna chciałaś mi pomóc.Gdy powiedziałaś mi,że jestem twoim przyjacielem,ale ja oczekuje czegoś wiecej.
-John ty chyba niezrozumiałeś.
Podbiegła do Niego,wspieła się na palce i pocałowała Go. Najlepiej jak tylko umiała.
-Teraz juz  mi wierzysz?-Naprawde cie kocham.
-Emi, zechciałabyś zostać moją Panią?
-Oczywiście,że tak!-krzyknęła szczęśliwa.
I właśnie w tym momencie zaczął padac deszcz.,ciepły deszcz.Moim zdaniem deszcz szczęścia.
Po chwili dziewczyna uświadomiła sobie ile czasu upłynęło od jej wyjścia z domu.
-Wiem,wiem. musisz już wracać. Poczekaj to chociaż ostatni raz dzisiejszego dnia pocałuje Cię na dobranoc.-podbiegł ,pocałował,a nastepnie  przytulił ją.
10 minut później ...
-Emi co tak długo?-spytali rodzice
-Aj zagadaliśmy się z Johnem poprostu.
-No dobrze niech Ci bedzie- usmiechneli sie zgodnie
-Dobra ja ide sie kompać. Dobranoc mamo,Dobranoc tato.
Tak jak powiedziała poszła prosto do łazienki.Usiadła na kolorowym dywanie i zastanawiała się nad tym co się stało kilka minut przed domem jej ukochanego. Po 15minutach zdjęła swoje przemoczone ubranie i wzieła gorący prysznic.Była tak zmęczony,że gdy tylko weszła do łóżka natychmiastowo zasnęła.
Zapadła w głeboki sen.Oczywiście jakby mogło byc inaczej przysnił jej się John. Czuła ,jakby spadała w przepaść. John leciała tuz nad niąchciał złapać ja za rekę,ae za każdym razem, gdy  był blisko,ona tak jakby uciekała. Gdy sie obudziła zoaczyła Marry stojącą nad jej łóżkiem.
-Emily co się dzieje?śnił Ci się jakiś koszmar?-zapytała
-Mamo,to tylko dziwny sen.Nie przejmuj się.-zapewniała dziewczyna.
Marry jednak widiała,że Emi nie chce jej opowiadać jaki przebieg miał sen,więc odpuściła. Nie miała zamiaru dalej jej męczyć.
Tego dnia Emily Incy nie poszła do szkoly.Była naprawdę zmęczona. Za każdym razem,gdy próbowała zamknąć oczy, by choć na chwilę się zdrzemnąć,sen powracał.
Wszystko dookoła jakby poszarzało...Było jakieś nudne i nie takie jak zawsze.
-Emi, ktos do Ciebie kochanie- krzyknęła mama
-Kto to?przeciez nie spodziewała się gości.- odpowiedziała zdziwiona nastolatka.
-Nijaki Pan Brown mówi,że jest twoim przyjacielem.
-No dobrze. Niech wejdzie-ucieszyła się z jego przyjścia.
Mimo tego,że była bardzo słaba w środku czuła,że go potrzebuje.Gdy tylko wszedł od razu rzuciła mu się na szyje.
_______________________________________________
Nastepną część odam,gdy tylko znajdę wolną chwilę.
Mam nadzieję,że Wam się spodoba.
Miłego czytania :)

sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 2

-Może masz troszkę racji. Postaram się Mu to wynagrodzić. Jest moim przyjacielem,więc jakoś to zrozumie.
- Fajnie mieć takiego przyjaciela prawda?-zapytał
-Miło jest być komuś potrzebnym.Z Robertem jeszcze nigdy się nie pokłóciłam. Zależy Nam na naszej przyjaźni.
-Przeze mnie nie masz dla niego czasu. ...
-Johny Ty też jesteś moim przyjacielem. Zawsze byłam na każde jego skinienie to teraz może chwilkę zaczekać. W końcu jesteś Tu nowy i muszę Ci pomóc to mój obowiązek. -odrzekła z uśmiechem na swej pięknej okrągłej  twarzy
-Naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela???
-Oczywiście-odparła Emily
Chłopak był tak podekscytowany,że podszedł i objął dziewczynę w pasie.
-Emi przepraszam. Jestem tak bardzo podekscytowany,że musiałem to zrobić.
-Spokojnie nic się nie stało.
-Jesteś  kochana.
Nagle z kieszeni bluzy Emily słychać było dzwonek  jej komórki.
-To mama. Przepraszam,ale muszę odebrać.
Gdy Emi odebrała w słuchawce było słychać zdenerwowany głos jej mamy.
-Emily Incy co się z Tobą dzieje?Gdzie Ty w ogóle jesteś? Martwiłam się o Ciebie.
-Mamo nic mi nie jest. Po prostu wyszłam na spacer z Johnem,tym nowym uczniem z mojej szkoły.
-A mogę wiedzieć kiedy zamierzasz wrócić?
-Będę za jakieś 15 góra 20 minut.
-Dobrze niech Ci będzie. Wybieramy się z tatą na zakupy,więc postaraj się być jak najszybciej Skarbie.
-Okay. See you later Mum.
-See you.
( dźwięk rozłączania)
-Domyślam się,że twoja mama kazała wracać Ci do domu.
- Zgadza się. Jadą z tatą na zakupy. A może dasz zaprosić się na herbatkę i ciasteczka?
-Nie chciał bym przeszkadzać.
-Mi na pewno nie będziesz przeszkadzał.Przynajmniej ktoś dotrzyma mi towarzystwa. Taki wyjątkowy "ktoś" -odrzekła z uśmiechem.
John zgodził się. Szli razem jak dwoje przyjaciół trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim.
Na miejscu spotkali mamę i tatę Emily - Jacoba i Marry.
- Emi tu masz klucze. My wrócimy za jakieś 2 godzinki. Mama odgrzała obiad,a i zaproś kolegę na herbatkę.- powiedział uśmiechnięty Jacob.
-Okay. Niedawno właśnie zaproponowałam Johnowi gorącą herbatę i ciastka.
Rodzice wsiedli w swoje ciemne BMW i odjechali z piskiem opon.
Tata Emi uwielbiał szaloną jazdę.
- Własnie poznałeś moich rodziców Jacoba i Marry.
-Ej muszę przyznać,że masz bardzo fajnych rodziców.- Przyznał chłopak.
-Dobra już się tak nie podlizuj. Chodźmy już na górę.
Emily miała piętrowy dom. Zawsze wolała spędzać czas na górze. Zabrała,więc Johna, aby pokazać Mu miejsce w którym spędza czas po szkole.
- Oto moje ulubione miejsce. Dzisiaj spędzimy w nim troszkę czasu jeśli Ci to nie przeszkadza.
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie Emi.
-Dobrze,ale najpierw zrobię Nam herbatę.-uśmiechnęła się po czym udała do kuchni
Gdy woda była już gotowa zrobiła sobie i Johnowi herbatę i wyjęłą z szafki ciastka.
-Emi no to teraz możesz mi coś o sobie opowiedzieć.
-Okay. Mieszkam tu od 4lat. przeniosłam się tu ponieważ, mój ojciec bił moja matkę i mnie. Było nam trudno to wszystko znosić do czasu. przeniosłam się,zmieniłam szkołą,znalazłam przyjaciół i teraz poznałam Ciebie.- uśmiechnęła się puszczając jednocześnie oczko w jego stronę-To teraz twoja kolej John.
-No tak. Tak jak mówiłem wcześniej ja też przeniosłem się tu z powodu rozstania moich rodziców i nie akceptacji mnie  w moim środowisku szkolnym. Myślałem,że tu też będzie tak jak w tamtej szkole,ale sie pomyliłem. Już pierwszego dnia poznałem Ciebie. Od razu jest mi lżej.
-Cieszę się bardzo.
No i tak siedzieli rozmawiając. Dziewczyna przyniosła album ze zdjęciami z dzieciństwa. oglądali je,a przy okazji Emi opowiadała chłopakowi historię związaną z każdym Zdjęciem. Oczywiście do przyjazdu rodziców z zakupów.
-Hey Emi. wróciliśmy -krzyknęli rodzice.
-Hey jesteśmy w salonie,ale zaraz przeniesiemy sie do mojego pokoju.
-Okay,okay.
-Nie obraź się Emi,ale Ja chyba muszę się już zbierać.
-Nie ma sprawy. Poczekaj moment skocze tylko po kurtkę i Cie odprowadzę.
Nie minęła chwila, a ona była z powrotem.
-Dobra teraz możemy iść.
John pożegnał się z rodzicami Emi i wyszli. Zatrzymali się tuz przy bramie Johna.
Chłopak podszedł do Emi i niespodziewanie ją pocałował. BYła w szoku nie wiedziała co ma powiedzieć i jak zareagować. Stała jak słup skamieniałej soli.


________________________________________________________________________
Dalsza część może jutro. W poniedziałek chyba wyjadę na tydzień,więc nie będę miała zbytnio czasu dodac kolejnej części. Mam nadzieję,że wybaczycie mi to jakoś.
Luisa  jesteś kochana<3
Pozdrawiam i całuje :*


środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 1

Bohaterowie:
Emily Incy - ma 16lat, jej rodzice od kilku lat nie są razem,fajna,zgrabna,czarne włosy.
John Brown - jest rok starszy od Emily, blondyn z małym kaloryferkiem.
Robert Smith- przyjaciel Emily,obydwoje są w jednej klasie, uwielbia tańczyć i oczywiście podoba mu się panna Incy.
_________________________________________________________________________________
     
        Zbilżały się wakacje. Emily i Robert chcieli wyjechać razem na małą wycieczkę w góry.Robert był bardzo z tego powodu podekscytowany.Na tydzień przed ich zaplanowanym wyjazdem Emily poznała Johna -nowego ucznia jej szkoły. Dziwnym trafem od tego właśnie dnia nie miała zbytnio czasu dla Roberta....Wiadomo jak to chłopak był zawiedziony. Bardzo mu na Niej zależało. Była jego przyjaciółką (taka od serca), ale powoli zaczynał mieć wątpliwości co do ich przyjaźni...Zależało Mu, tak cholernie Mu zależało!John był coraz bardziej zachwycony osoba Emily. Każdy dzień lub przynajmniej kilka godzin spędzali ze sobą.Dziewczyna bardzo Go lubiła.
- Johny to co dzisiaj robimy? -zapytała ciekawskim tonem
- Emi to może poszlibyśmy na mały spacerek na plażę.
- Okay. Nie mam nic przeciwko.
Poszli więc. Oczywiście ciekawa nastolatka chciała wtedy cokolwiek dowiedzieć sie o Johnie Brownie.
Przecież powoli zaczynali być przyjaciółmi.
- Johny opowiedz mi coś o sobie. proszę...-nalegała
-Emi musimy teraz o tym rozmawiać?
- W końcu jesteśmy przyjaciółmi więc muszę coś o tobie wiedzieć.
- No okay. Kiedyś, gdy jeszcze mnie tu nie było mieszkałem w Poznaniu. Miałem naprawdę wielu przyjaciół, których żal było mi opuszczać. Znaliśmy się bardzo dobrze. Mieliśmy nawet kilka przypałów, pomimo naszego wieku.
- A teraz jak się czujesz?
-Teraz tak naprawdę żal mi tych ludzi których opuściłem.
- Rozumiem Cię. Ja nie mam rodzeństwa jestem sama. Moja mama nie zajmuje się mną, zresztą tata też. Obydwoje maja swoje firmy, a mi brakuje... miłości.
- Ja czuje dosłownie to samo. Ale teraz mam Ciebie, prawda?
- Oczywiście,jestem z Tobą.
-Emi ja mam do Ciebie pytanie.Tylko oczekuje naprawdę szczerej odpowiedzi.
- Dobrze.
- Emi czy dla Ciebie też jestem dziwny? takii inny ..
- Nie. Dla mnie jesteś dość normalny, abym mogła być twoją przyjaciółką, a Ty moim przyjacielem.
-Jesteś miła. A dlaczego już nie rozmawiasz z tamtym chłopakiem?
- Mówisz o Robercie?
-Tak. Chyba przeze mnie Go zaniedbałaś...

_________________________________________________________________________________
Następna część może w sobotę ponieważ, jutro mam klasówkę i w piątek też.
Jeśli jest coś nie tak to dajcie znać w komach.
Dziękuje :*


wtorek, 16 kwietnia 2013

Początek :)

Siemaaa:*
Jestem tu "nowa". Będę pisała opowiadania takie raczej z życia wzięte.
Moja kochana przyjaciółka Luisa mnie do tego namówiła po przeczytaniu jednego z nich.
Tak więc zaczynamyy :*
mam nadzieję,że się spodoba.