sobota, 20 kwietnia 2013

Rozdział 2

-Może masz troszkę racji. Postaram się Mu to wynagrodzić. Jest moim przyjacielem,więc jakoś to zrozumie.
- Fajnie mieć takiego przyjaciela prawda?-zapytał
-Miło jest być komuś potrzebnym.Z Robertem jeszcze nigdy się nie pokłóciłam. Zależy Nam na naszej przyjaźni.
-Przeze mnie nie masz dla niego czasu. ...
-Johny Ty też jesteś moim przyjacielem. Zawsze byłam na każde jego skinienie to teraz może chwilkę zaczekać. W końcu jesteś Tu nowy i muszę Ci pomóc to mój obowiązek. -odrzekła z uśmiechem na swej pięknej okrągłej  twarzy
-Naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela???
-Oczywiście-odparła Emily
Chłopak był tak podekscytowany,że podszedł i objął dziewczynę w pasie.
-Emi przepraszam. Jestem tak bardzo podekscytowany,że musiałem to zrobić.
-Spokojnie nic się nie stało.
-Jesteś  kochana.
Nagle z kieszeni bluzy Emily słychać było dzwonek  jej komórki.
-To mama. Przepraszam,ale muszę odebrać.
Gdy Emi odebrała w słuchawce było słychać zdenerwowany głos jej mamy.
-Emily Incy co się z Tobą dzieje?Gdzie Ty w ogóle jesteś? Martwiłam się o Ciebie.
-Mamo nic mi nie jest. Po prostu wyszłam na spacer z Johnem,tym nowym uczniem z mojej szkoły.
-A mogę wiedzieć kiedy zamierzasz wrócić?
-Będę za jakieś 15 góra 20 minut.
-Dobrze niech Ci będzie. Wybieramy się z tatą na zakupy,więc postaraj się być jak najszybciej Skarbie.
-Okay. See you later Mum.
-See you.
( dźwięk rozłączania)
-Domyślam się,że twoja mama kazała wracać Ci do domu.
- Zgadza się. Jadą z tatą na zakupy. A może dasz zaprosić się na herbatkę i ciasteczka?
-Nie chciał bym przeszkadzać.
-Mi na pewno nie będziesz przeszkadzał.Przynajmniej ktoś dotrzyma mi towarzystwa. Taki wyjątkowy "ktoś" -odrzekła z uśmiechem.
John zgodził się. Szli razem jak dwoje przyjaciół trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim.
Na miejscu spotkali mamę i tatę Emily - Jacoba i Marry.
- Emi tu masz klucze. My wrócimy za jakieś 2 godzinki. Mama odgrzała obiad,a i zaproś kolegę na herbatkę.- powiedział uśmiechnięty Jacob.
-Okay. Niedawno właśnie zaproponowałam Johnowi gorącą herbatę i ciastka.
Rodzice wsiedli w swoje ciemne BMW i odjechali z piskiem opon.
Tata Emi uwielbiał szaloną jazdę.
- Własnie poznałeś moich rodziców Jacoba i Marry.
-Ej muszę przyznać,że masz bardzo fajnych rodziców.- Przyznał chłopak.
-Dobra już się tak nie podlizuj. Chodźmy już na górę.
Emily miała piętrowy dom. Zawsze wolała spędzać czas na górze. Zabrała,więc Johna, aby pokazać Mu miejsce w którym spędza czas po szkole.
- Oto moje ulubione miejsce. Dzisiaj spędzimy w nim troszkę czasu jeśli Ci to nie przeszkadza.
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie Emi.
-Dobrze,ale najpierw zrobię Nam herbatę.-uśmiechnęła się po czym udała do kuchni
Gdy woda była już gotowa zrobiła sobie i Johnowi herbatę i wyjęłą z szafki ciastka.
-Emi no to teraz możesz mi coś o sobie opowiedzieć.
-Okay. Mieszkam tu od 4lat. przeniosłam się tu ponieważ, mój ojciec bił moja matkę i mnie. Było nam trudno to wszystko znosić do czasu. przeniosłam się,zmieniłam szkołą,znalazłam przyjaciół i teraz poznałam Ciebie.- uśmiechnęła się puszczając jednocześnie oczko w jego stronę-To teraz twoja kolej John.
-No tak. Tak jak mówiłem wcześniej ja też przeniosłem się tu z powodu rozstania moich rodziców i nie akceptacji mnie  w moim środowisku szkolnym. Myślałem,że tu też będzie tak jak w tamtej szkole,ale sie pomyliłem. Już pierwszego dnia poznałem Ciebie. Od razu jest mi lżej.
-Cieszę się bardzo.
No i tak siedzieli rozmawiając. Dziewczyna przyniosła album ze zdjęciami z dzieciństwa. oglądali je,a przy okazji Emi opowiadała chłopakowi historię związaną z każdym Zdjęciem. Oczywiście do przyjazdu rodziców z zakupów.
-Hey Emi. wróciliśmy -krzyknęli rodzice.
-Hey jesteśmy w salonie,ale zaraz przeniesiemy sie do mojego pokoju.
-Okay,okay.
-Nie obraź się Emi,ale Ja chyba muszę się już zbierać.
-Nie ma sprawy. Poczekaj moment skocze tylko po kurtkę i Cie odprowadzę.
Nie minęła chwila, a ona była z powrotem.
-Dobra teraz możemy iść.
John pożegnał się z rodzicami Emi i wyszli. Zatrzymali się tuz przy bramie Johna.
Chłopak podszedł do Emi i niespodziewanie ją pocałował. BYła w szoku nie wiedziała co ma powiedzieć i jak zareagować. Stała jak słup skamieniałej soli.


________________________________________________________________________
Dalsza część może jutro. W poniedziałek chyba wyjadę na tydzień,więc nie będę miała zbytnio czasu dodac kolejnej części. Mam nadzieję,że wybaczycie mi to jakoś.
Luisa  jesteś kochana<3
Pozdrawiam i całuje :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz