środa, 8 maja 2013

Rozdział 5

Wybiegł przed szpital,usiadł na ławce i czekał. Czekał na cud...Po dwóch godzinach dziewczyna mogła odpocząć od tych wszystkich badań,które oczywiście nic nie wykazały.
Emily była zmęczona,ale mimo tego chciała zobaczyć sie z Johnem.Mama dziewczyny przeszukała  cały szpital i nigdzie Go nie znalazła.Wtedy wpadła na pomysł,aby zobaczyć jeszcze przed szpitalem.
-John, Emi chciała Cię zobaczyć - oznajmiła ze smutkiem w oczach.
-Pani Incy,co się dzieje z Emily,wszystko wporządku?-był roztrzęsiony.
-John,poprosiła mnie,abym Cię zawołała. Jest zmęczona.Miała bardzo dużo badań,które oczywiście nic nie wykazały.Więc chodźmy już, nie pozwólmy Jej czekać -wskazała na drzwi.
Poszli. Tym razeem nie wbiegł i nie krzyczał.Podeszli do Pani obsugującej recepcję i wzięli obuwie  chroniące przed bakteriamii.Stanęli przed drzwiami do sali,zapukali i weszli.
-Emily,kochanie jak się czujesz?-zapytał
-Johni,jestem troszkę zmęczona,ale szczęśliwa,że Cie widzę-było widać tel błysk w oku.
Po tych słowach podszedł do Niej i pocałował w czułko(śmiech). Naprawdę oddałby wszystko,za to by wyzdrowiaal. Był w Niej zakochany i to bardzo zakochany.
Wyszeptał Jej do ucha:
-Kocham Cię Emi i oddałbym za Ciebie wszystko- w tym momencie zaczęły płynąć Mu łzy,łzy,których nie był w stanie opanować.
-Jo ja tez Cię kocham.Błagam nie płacz.Ja walczę pomimo tego,że nie wiem co tak naprawdę mi dolega.
Wszyscy stali i patrzyli jak Emi przytula się  z Johnem i próbuje Go uspokoić.Szkoda im było tak młodej dziewczyny. Teraz,gdy zaznała szczęścia: ma świetnego chłopaka,któremu na Niej zależy, ma rodzinę i wszystko sie układa to teraz może to wszystko stracić.Poraz kolejny przyszedł lekarz.Tym razem chyba z lepszymi wiadomościami.
-Mam dla państwa raczej dobre wiadomości.przeanalizowaliśmy wszystkie wyniki badań pańskiej córki i wiemy co Jej jest.
-To znaczy? Przejdźmy do sedna sprawy-powiedziała zdenerwowana.
-Pani córka ma białaczkę.TO POWÓD tej bladości.To może nie jest taka dobra wiadomosć,ale mam jeszcze jedną, Da się ją wyleczyć.Jest w początkowym stadium.
-Emi nie jest źle.Będę przy Tobie i nawet nie waż się mnie odpychać-zapewniał Brown.
-To miło z twojej strony John.Emily teraz potrebuje twojego wsparcia.Musicie spędzać ze soba czas,bardzo dużo czasu.Mam nadzieje,że twoja mama nie ma nic przeciwko temu.
-Dobrze.Porozmawiam z Nią,gdy tylko wrócę do domu.Wszyscy przebywali w sali Emi i cieszyli sie tym,iż ta młoda dama wyzdrowieje.Choroba także dała jej do myslenia. Postanowiła zmiwnić wiele żeczy w swoim  życiu.Chciała spełniac swoje marzenia.Jej marzeniem było wyjechać do Polski i być może zostać tam na stałe. Od razu obiecała sobie,ze zrobi kosztorys dla dwóch osób,w wolnej chwili oczywiście.W tym czasie Emi wysłała Johna do domu po kilka potrzebnych jej ubrań i kosmetyków.Przy okazji zajechał do swojego domu. Został zdenerwowaną, czekajacą na niego mamę.
-John gdzie Ty byłeś?
-Mamo byłem w szpitallu u Emily.
-Co sie stało?Wszystko z Nia wporządku?-zapytała
- Nie jest wporządku ! Emi ma białaczkę,ale naszczęście w początkowym stadium,więc da się to wyleczyć.
Bardzo mi na Niej zależy.Muszę jaj teraz poświęcać duzo czasu.Mam nadzieję,że zrozumiesz.Będę przez większość czasu siedział u Niej w szpitalu.
-A co z nauką?
-Tym się nie przejmuj.Mam przeciez dobre oceny.Średnia 4.8 więc raczej nie jest źle-uśmiechnął się i machnął ręką.
-No dobra synu.Rozumiem to.Zapoznałam się z sytuacją. Jestes jej chłopakiem,więc staraj sie. Nie zostawiaj jej samej,wspieraj i nie pozwól odejść.
-Mamo tak bardzo Cie kocham.Myslałem,że mnie nie zrozumiesz,ale myliłem się.dZIĘKUJĘ -podszedł,przytulił ją i dał buziaka w czoło.
Wyszedł zabierając ze soba kilka najpotrzebniejszych rzeczy.Pojechał do Emi. Bez problemu trafił do jej pokoju. Był taki....
___________________________________________________________________________________
Hmmmmm........... to pewnie pojutrze kolejna część. powinna się spodobać :D
Luisaa <3(mam nowego znaj. może niedługo zlapię Cię na fb Bejbe xD)

poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 4

Wyszeptała Mu do ucha:
-Kochanie, tak bardzo za Tobą tęskniłam...
Po chwili weszła mama Emi,z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No dobra to Ja idę na górę,a Wy tu spokojnie.
-Mamuś, jakbyś mogła przynieść nam dwie szklanki soku...- powiedziała tak,ponieważ chciała Mu powiedzieć co się wydarzyło.
Mama dziewczyny przyniosła soki,o które prosiła dwójka,PO CZYM WYSZŁA.
-Miśku, myślałam,że coś Ci się stało.Miałam taki zły sen .... Jak o tym pomyślę,aż słabo Mi się robi.
-Emi ja miałem dokładnie taki sam. Musimy więcej czasu sobie po święcać. Nie uważasz?-zapytał.
-OCZYWIŚCIE KOCHANIE!-pomimo braku sił, starała się tego nie okazywać.
Przesiedzieli cały dzień na kanapie w salonie Emi.Kolejny dzień postanowili spędzić w domu Johna. 
-Kochana moja Ty, mam nadzieję,że jakos wytrzymasz pytania mojej mamy-zaśmiał się.
Tej nocy dręczył Ją ten sam sen. Czuła sie fatalnie. Nad ranem mama Emi usłyszała krzyki.
Wystraszyła się,dlatego właśnie zadzwoniła po ambulans. 
Zabrali Ją do szpitala. Jej stan został uznany za ciężki(ale stabilny),nie widzieli jeszcze tak wyniszczonego organizmu.
 * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * 
-Sorry, no ja do dziewczyny! -przebiegł obok nie zwracając uwagi na krzyczącego pana z ochrony.
Był totalnie przerażony. Nie wiedział w jakim stanie zastanie swoją wybrankę.
wbiegł na sale i zobaczył.....Ją była...taka mała przy tym wszystkim.
Przy tych wielkich maszynach przy których tkwiła. Nie była w pełni przytomna w tym momencie.
-Kochanie jestem juz przy tobie. damy sobie radę,będzie dobrze..
Wtym momencie wsedł lekarz,aby powiadomic rodzine o wynikach badań przeprowadzonych Emily.
Było duzo kartek. To jedyne co pamięta....ponieważ kilka sekund  później przestała oddychać. I od razu było wiadome,że właśnie teraz sen wrócił. 
John teraz stał ze spływającymi łzami po policzkach i krzyczał:
-Emily nie rób mi tego! Ja pi*rd*le! NIE! -i właśnie teraz stracił nadzieję ...niestety.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam :* na więcej nie mam jakoś weny. tak dzisiaj przez takiego "Pana" odwala mi xD 
jutro może coś zdziałam :) WYBACZCIE!