Witam!
Dawno tu mnie nie było,ponieważ byłam na małych wakacjach.
Nie zapomniałam o blogu.Przez tem czas zastanawiałam się jak
zacząć i mam już pewien pomysł na początek,ale jeszcze muszę
to skonsultować z moją doradczynią :d
Tak więc niebawem bedzie prolog i odrazu pierwsza cześć.
Myślę,że tak w ciągu dwóch tygodni się pojawi :)
Później kolonie nad morzem,więc dopiero gdzieś pod koniec
sierpnia kolejna część.
Zachęcam do czytania ;-*
czwartek, 25 lipca 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
Małe ogłoszenie.
Witam!
Przepraszam Was kochani,że tak długo nie dodałam nic,ale miałam małe problemy z komputerem.
Przez wakacje postaram się to nadrobić :)
Teraz jestem w trakcie pisania takiej a`la powieści.
Myślę,że wszystko pójdzie zgodnie z planem i jakoś tam w częściach postaram się Ją publikować na moim blogu.
Kurcze,przydałaby się jakaś fajna książka do poczytania. Jakbyście mogli to proszę o jakieś ciekawe propozycje lektur na lato.
Z góry bardzo dziękuje :)
Przepraszam Was kochani,że tak długo nie dodałam nic,ale miałam małe problemy z komputerem.
Przez wakacje postaram się to nadrobić :)
Teraz jestem w trakcie pisania takiej a`la powieści.
Myślę,że wszystko pójdzie zgodnie z planem i jakoś tam w częściach postaram się Ją publikować na moim blogu.
Kurcze,przydałaby się jakaś fajna książka do poczytania. Jakbyście mogli to proszę o jakieś ciekawe propozycje lektur na lato.
Z góry bardzo dziękuje :)
piątek, 14 czerwca 2013
Nowość!
Zostałam nominowana do Liebster Award przez http://www.blogger.com/profile/10619546498990982846.
Kurcze,dziękuje Ci bardzo kochana! :****
Pytania od Dolores:
1.Jak masz na imię?
Mam na imię Ewelina :)
2.Jakim klubom kibicujesz?
Kibicuje Barcy <3
3.Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki,dużo książek.
4.Ulubiony kolor?
Moim ulubionym kolorem jest niebieski.
5.Ile masz lat?
Od lipca będzie 15 :D
6.Skąd pomysł na założenie bloga?
Namówiła mnie moja Przyjaciółka Luisa :)
7.Ulubiona książka?
Przeczytałam wiele książek. I z tych wszystkich najbardziej spodobał mi się "Zmierzch" S.Meyer .
8.Czym się kierujesz w życiu?
W życiu kieruje się ustalonymi przeze mnie zasadami.
9.Ulubiony piłkarz?
David Villa <3
10.Co uważasz za swój największy sukces?
Za największy sukces uważam napisanie olimpiady z Angielskiego i zajęcie 30miejsca z 1200 :D
11.Największe marzenie?
Wybrać się kiedykolwiek z Luisą,Dominiką,Dominikiem,Kamilą do Londynu i Hiszpanii.
Blogi,które nominowałam:
1.http://freedoomcry.blogspot.com/
2.http://zlotkoiorzelek.blogspot.com/
3.http://niepotrafieprzestacciekochac.blogspot.com/
4.//miloscczyrozsadek.blogspot.com/2013/04/50.html
5. http://conmigo-para-siempre.blogspot.com/
6. http://love-by-suicide.blogspot.com/?spref=tw
7.http://true-lies-blogstory.blogspot.com/?spref=tw
8.http://because-i-love-you-blogstory.blogspot.com/?spref=tw
9.www.hermosa--soledad.blogspot.com
10.http://skoczkowieipilkarzelovestory.blogspot.com/
11.http://barcaloveforever.blogspot.com/p/blog-page_297.html
Moje pytania:
1.Jak masz na imię?
2.Ile masz lat?
3.Skąd jesteś?
4.Imiona przyjaciół?
5.Imiona rodzeństwa?
6.Ulubione ubranie?
7.Gdzie chciałbyś wyjechać?
8.Bez jakiej rzeczy nie wyobrażasz sobie swojego życia?
9.Twój ulubiony blog?
10.Masz facebook-a?
11.Czy masz swoje motto życiowe?(Jeśli tak to jakie.)
Jeszcze raz bardzo dziękuje :***
Kurcze,dziękuje Ci bardzo kochana! :****
Pytania od Dolores:
1.Jak masz na imię?
Mam na imię Ewelina :)
2.Jakim klubom kibicujesz?
Kibicuje Barcy <3
3.Co robisz w wolnym czasie?
Czytam książki,dużo książek.
4.Ulubiony kolor?
Moim ulubionym kolorem jest niebieski.
5.Ile masz lat?
Od lipca będzie 15 :D
6.Skąd pomysł na założenie bloga?
Namówiła mnie moja Przyjaciółka Luisa :)
7.Ulubiona książka?
Przeczytałam wiele książek. I z tych wszystkich najbardziej spodobał mi się "Zmierzch" S.Meyer .
8.Czym się kierujesz w życiu?
W życiu kieruje się ustalonymi przeze mnie zasadami.
9.Ulubiony piłkarz?
David Villa <3
10.Co uważasz za swój największy sukces?
Za największy sukces uważam napisanie olimpiady z Angielskiego i zajęcie 30miejsca z 1200 :D
11.Największe marzenie?
Wybrać się kiedykolwiek z Luisą,Dominiką,Dominikiem,Kamilą do Londynu i Hiszpanii.
Blogi,które nominowałam:
1.http://freedoomcry.blogspot.com/
2.http://zlotkoiorzelek.blogspot.com/
3.http://niepotrafieprzestacciekochac.blogspot.com/
4.//miloscczyrozsadek.blogspot.com/2013/04/50.html
5. http://conmigo-para-siempre.blogspot.com/
6. http://love-by-suicide.blogspot.com/?spref=tw
7.http://true-lies-blogstory.blogspot.com/?spref=tw
8.http://because-i-love-you-blogstory.blogspot.com/?spref=tw
9.www.hermosa--soledad.blogspot.com
10.http://skoczkowieipilkarzelovestory.blogspot.com/
11.http://barcaloveforever.blogspot.com/p/blog-page_297.html
Moje pytania:
1.Jak masz na imię?
2.Ile masz lat?
3.Skąd jesteś?
4.Imiona przyjaciół?
5.Imiona rodzeństwa?
6.Ulubione ubranie?
7.Gdzie chciałbyś wyjechać?
8.Bez jakiej rzeczy nie wyobrażasz sobie swojego życia?
9.Twój ulubiony blog?
10.Masz facebook-a?
11.Czy masz swoje motto życiowe?(Jeśli tak to jakie.)
Jeszcze raz bardzo dziękuje :***
czwartek, 6 czerwca 2013
Rozdział 6
Był taki niesamowity,niezwykły.Zazwyczaj pokoje innych dziewczyn były różowe,a ten jednak był niebieski z jasnobrązowymi meblami. Na małej szafeczce przy łóżku stało nasze wspólne zdj,które oczywiście wziął dla Emily :) Zdjęcie było zrobione z ukrycia wieczorem,gdy wybrali się na nasz pierwszy spacer. Zrobił je tata Emily-Jackob.
Spakował w biegu kilka Jej najpotrzebniejszych rzeczy. Przecież chciał jak najszybciej znaleźć sie przy niej.Wsiadł,więc do auta i najszybciej jak się dało odjechał.
Emi ma u siebie w sali małe radio. Gdy tylko wszedł usłyszał :
"Nie jesteś sama....Uwierz w siebie.Uwierz w ludzi .uwierz w Nas!"
Od razu podszedł do Niej i Ją przytulił po czym dosyć namiętnie pocałował.
Zdarzyła powiedzieć tylko "Kocham Cię i pamiętaj o tym zawsze, Mój Ty kochany Idioto!" po czy przestała oddychać. Stał i krzyczał:
"ratujcie Ja ! no co sie tak gapicie!Ja ją kocham!"
Był przekonany,że to nie jest jeszcze koniec,a jednak się mylił....Odeszła już na zawsze.
Został sam....
Jej już nie było! Siedział i płakał, całkiem się pogubił....
Za dwa dni pogrzeb. Pójść czy nie pójść? Oto jest pytanie.
Spakował w biegu kilka Jej najpotrzebniejszych rzeczy. Przecież chciał jak najszybciej znaleźć sie przy niej.Wsiadł,więc do auta i najszybciej jak się dało odjechał.
Emi ma u siebie w sali małe radio. Gdy tylko wszedł usłyszał :
"Nie jesteś sama....Uwierz w siebie.Uwierz w ludzi .uwierz w Nas!"
Od razu podszedł do Niej i Ją przytulił po czym dosyć namiętnie pocałował.
Zdarzyła powiedzieć tylko "Kocham Cię i pamiętaj o tym zawsze, Mój Ty kochany Idioto!" po czy przestała oddychać. Stał i krzyczał:
"ratujcie Ja ! no co sie tak gapicie!Ja ją kocham!"
Był przekonany,że to nie jest jeszcze koniec,a jednak się mylił....Odeszła już na zawsze.
Został sam....
Jej już nie było! Siedział i płakał, całkiem się pogubił....
Za dwa dni pogrzeb. Pójść czy nie pójść? Oto jest pytanie.
środa, 8 maja 2013
Rozdział 5
Wybiegł przed szpital,usiadł na ławce i czekał. Czekał na cud...Po dwóch godzinach dziewczyna mogła odpocząć od tych wszystkich badań,które oczywiście nic nie wykazały.
Emily była zmęczona,ale mimo tego chciała zobaczyć sie z Johnem.Mama dziewczyny przeszukała cały szpital i nigdzie Go nie znalazła.Wtedy wpadła na pomysł,aby zobaczyć jeszcze przed szpitalem.
-John, Emi chciała Cię zobaczyć - oznajmiła ze smutkiem w oczach.
-Pani Incy,co się dzieje z Emily,wszystko wporządku?-był roztrzęsiony.
-John,poprosiła mnie,abym Cię zawołała. Jest zmęczona.Miała bardzo dużo badań,które oczywiście nic nie wykazały.Więc chodźmy już, nie pozwólmy Jej czekać -wskazała na drzwi.
Poszli. Tym razeem nie wbiegł i nie krzyczał.Podeszli do Pani obsugującej recepcję i wzięli obuwie chroniące przed bakteriamii.Stanęli przed drzwiami do sali,zapukali i weszli.
-Emily,kochanie jak się czujesz?-zapytał
-Johni,jestem troszkę zmęczona,ale szczęśliwa,że Cie widzę-było widać tel błysk w oku.
Po tych słowach podszedł do Niej i pocałował w czułko(śmiech). Naprawdę oddałby wszystko,za to by wyzdrowiaal. Był w Niej zakochany i to bardzo zakochany.
Wyszeptał Jej do ucha:
-Kocham Cię Emi i oddałbym za Ciebie wszystko- w tym momencie zaczęły płynąć Mu łzy,łzy,których nie był w stanie opanować.
-Jo ja tez Cię kocham.Błagam nie płacz.Ja walczę pomimo tego,że nie wiem co tak naprawdę mi dolega.
Wszyscy stali i patrzyli jak Emi przytula się z Johnem i próbuje Go uspokoić.Szkoda im było tak młodej dziewczyny. Teraz,gdy zaznała szczęścia: ma świetnego chłopaka,któremu na Niej zależy, ma rodzinę i wszystko sie układa to teraz może to wszystko stracić.Poraz kolejny przyszedł lekarz.Tym razem chyba z lepszymi wiadomościami.
-Mam dla państwa raczej dobre wiadomości.przeanalizowaliśmy wszystkie wyniki badań pańskiej córki i wiemy co Jej jest.
-To znaczy? Przejdźmy do sedna sprawy-powiedziała zdenerwowana.
-Pani córka ma białaczkę.TO POWÓD tej bladości.To może nie jest taka dobra wiadomosć,ale mam jeszcze jedną, Da się ją wyleczyć.Jest w początkowym stadium.
-Emi nie jest źle.Będę przy Tobie i nawet nie waż się mnie odpychać-zapewniał Brown.
-To miło z twojej strony John.Emily teraz potrebuje twojego wsparcia.Musicie spędzać ze soba czas,bardzo dużo czasu.Mam nadzieje,że twoja mama nie ma nic przeciwko temu.
-Dobrze.Porozmawiam z Nią,gdy tylko wrócę do domu.Wszyscy przebywali w sali Emi i cieszyli sie tym,iż ta młoda dama wyzdrowieje.Choroba także dała jej do myslenia. Postanowiła zmiwnić wiele żeczy w swoim życiu.Chciała spełniac swoje marzenia.Jej marzeniem było wyjechać do Polski i być może zostać tam na stałe. Od razu obiecała sobie,ze zrobi kosztorys dla dwóch osób,w wolnej chwili oczywiście.W tym czasie Emi wysłała Johna do domu po kilka potrzebnych jej ubrań i kosmetyków.Przy okazji zajechał do swojego domu. Został zdenerwowaną, czekajacą na niego mamę.
-John gdzie Ty byłeś?
-Mamo byłem w szpitallu u Emily.
-Co sie stało?Wszystko z Nia wporządku?-zapytała
- Nie jest wporządku ! Emi ma białaczkę,ale naszczęście w początkowym stadium,więc da się to wyleczyć.
Bardzo mi na Niej zależy.Muszę jaj teraz poświęcać duzo czasu.Mam nadzieję,że zrozumiesz.Będę przez większość czasu siedział u Niej w szpitalu.
-A co z nauką?
-Tym się nie przejmuj.Mam przeciez dobre oceny.Średnia 4.8 więc raczej nie jest źle-uśmiechnął się i machnął ręką.
-No dobra synu.Rozumiem to.Zapoznałam się z sytuacją. Jestes jej chłopakiem,więc staraj sie. Nie zostawiaj jej samej,wspieraj i nie pozwól odejść.
-Mamo tak bardzo Cie kocham.Myslałem,że mnie nie zrozumiesz,ale myliłem się.dZIĘKUJĘ -podszedł,przytulił ją i dał buziaka w czoło.
Wyszedł zabierając ze soba kilka najpotrzebniejszych rzeczy.Pojechał do Emi. Bez problemu trafił do jej pokoju. Był taki....
___________________________________________________________________________________
Hmmmmm........... to pewnie pojutrze kolejna część. powinna się spodobać :D
Luisaa <3(mam nowego znaj. może niedługo zlapię Cię na fb Bejbe xD)
Emily była zmęczona,ale mimo tego chciała zobaczyć sie z Johnem.Mama dziewczyny przeszukała cały szpital i nigdzie Go nie znalazła.Wtedy wpadła na pomysł,aby zobaczyć jeszcze przed szpitalem.
-John, Emi chciała Cię zobaczyć - oznajmiła ze smutkiem w oczach.
-Pani Incy,co się dzieje z Emily,wszystko wporządku?-był roztrzęsiony.
-John,poprosiła mnie,abym Cię zawołała. Jest zmęczona.Miała bardzo dużo badań,które oczywiście nic nie wykazały.Więc chodźmy już, nie pozwólmy Jej czekać -wskazała na drzwi.
Poszli. Tym razeem nie wbiegł i nie krzyczał.Podeszli do Pani obsugującej recepcję i wzięli obuwie chroniące przed bakteriamii.Stanęli przed drzwiami do sali,zapukali i weszli.
-Emily,kochanie jak się czujesz?-zapytał
-Johni,jestem troszkę zmęczona,ale szczęśliwa,że Cie widzę-było widać tel błysk w oku.
Po tych słowach podszedł do Niej i pocałował w czułko(śmiech). Naprawdę oddałby wszystko,za to by wyzdrowiaal. Był w Niej zakochany i to bardzo zakochany.
Wyszeptał Jej do ucha:
-Kocham Cię Emi i oddałbym za Ciebie wszystko- w tym momencie zaczęły płynąć Mu łzy,łzy,których nie był w stanie opanować.
-Jo ja tez Cię kocham.Błagam nie płacz.Ja walczę pomimo tego,że nie wiem co tak naprawdę mi dolega.
Wszyscy stali i patrzyli jak Emi przytula się z Johnem i próbuje Go uspokoić.Szkoda im było tak młodej dziewczyny. Teraz,gdy zaznała szczęścia: ma świetnego chłopaka,któremu na Niej zależy, ma rodzinę i wszystko sie układa to teraz może to wszystko stracić.Poraz kolejny przyszedł lekarz.Tym razem chyba z lepszymi wiadomościami.
-Mam dla państwa raczej dobre wiadomości.przeanalizowaliśmy wszystkie wyniki badań pańskiej córki i wiemy co Jej jest.
-To znaczy? Przejdźmy do sedna sprawy-powiedziała zdenerwowana.
-Pani córka ma białaczkę.TO POWÓD tej bladości.To może nie jest taka dobra wiadomosć,ale mam jeszcze jedną, Da się ją wyleczyć.Jest w początkowym stadium.
-Emi nie jest źle.Będę przy Tobie i nawet nie waż się mnie odpychać-zapewniał Brown.
-To miło z twojej strony John.Emily teraz potrebuje twojego wsparcia.Musicie spędzać ze soba czas,bardzo dużo czasu.Mam nadzieje,że twoja mama nie ma nic przeciwko temu.
-Dobrze.Porozmawiam z Nią,gdy tylko wrócę do domu.Wszyscy przebywali w sali Emi i cieszyli sie tym,iż ta młoda dama wyzdrowieje.Choroba także dała jej do myslenia. Postanowiła zmiwnić wiele żeczy w swoim życiu.Chciała spełniac swoje marzenia.Jej marzeniem było wyjechać do Polski i być może zostać tam na stałe. Od razu obiecała sobie,ze zrobi kosztorys dla dwóch osób,w wolnej chwili oczywiście.W tym czasie Emi wysłała Johna do domu po kilka potrzebnych jej ubrań i kosmetyków.Przy okazji zajechał do swojego domu. Został zdenerwowaną, czekajacą na niego mamę.
-John gdzie Ty byłeś?
-Mamo byłem w szpitallu u Emily.
-Co sie stało?Wszystko z Nia wporządku?-zapytała
- Nie jest wporządku ! Emi ma białaczkę,ale naszczęście w początkowym stadium,więc da się to wyleczyć.
Bardzo mi na Niej zależy.Muszę jaj teraz poświęcać duzo czasu.Mam nadzieję,że zrozumiesz.Będę przez większość czasu siedział u Niej w szpitalu.
-A co z nauką?
-Tym się nie przejmuj.Mam przeciez dobre oceny.Średnia 4.8 więc raczej nie jest źle-uśmiechnął się i machnął ręką.
-No dobra synu.Rozumiem to.Zapoznałam się z sytuacją. Jestes jej chłopakiem,więc staraj sie. Nie zostawiaj jej samej,wspieraj i nie pozwól odejść.
-Mamo tak bardzo Cie kocham.Myslałem,że mnie nie zrozumiesz,ale myliłem się.dZIĘKUJĘ -podszedł,przytulił ją i dał buziaka w czoło.
Wyszedł zabierając ze soba kilka najpotrzebniejszych rzeczy.Pojechał do Emi. Bez problemu trafił do jej pokoju. Był taki....
___________________________________________________________________________________
Hmmmmm........... to pewnie pojutrze kolejna część. powinna się spodobać :D
Luisaa <3(mam nowego znaj. może niedługo zlapię Cię na fb Bejbe xD)
poniedziałek, 6 maja 2013
Rozdział 4
Wyszeptała Mu do ucha:
-Kochanie, tak bardzo za Tobą tęskniłam...
Po chwili weszła mama Emi,z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No dobra to Ja idę na górę,a Wy tu spokojnie.
-Mamuś, jakbyś mogła przynieść nam dwie szklanki soku...- powiedziała tak,ponieważ chciała Mu powiedzieć co się wydarzyło.
Mama dziewczyny przyniosła soki,o które prosiła dwójka,PO CZYM WYSZŁA.
-Miśku, myślałam,że coś Ci się stało.Miałam taki zły sen .... Jak o tym pomyślę,aż słabo Mi się robi.
-Emi ja miałem dokładnie taki sam. Musimy więcej czasu sobie po święcać. Nie uważasz?-zapytał.
-OCZYWIŚCIE KOCHANIE!-pomimo braku sił, starała się tego nie okazywać.
Przesiedzieli cały dzień na kanapie w salonie Emi.Kolejny dzień postanowili spędzić w domu Johna.
-Kochana moja Ty, mam nadzieję,że jakos wytrzymasz pytania mojej mamy-zaśmiał się.
Tej nocy dręczył Ją ten sam sen. Czuła sie fatalnie. Nad ranem mama Emi usłyszała krzyki.
Wystraszyła się,dlatego właśnie zadzwoniła po ambulans.
Zabrali Ją do szpitala. Jej stan został uznany za ciężki(ale stabilny),nie widzieli jeszcze tak wyniszczonego organizmu.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
-Sorry, no ja do dziewczyny! -przebiegł obok nie zwracając uwagi na krzyczącego pana z ochrony.
Był totalnie przerażony. Nie wiedział w jakim stanie zastanie swoją wybrankę.
wbiegł na sale i zobaczył.....Ją była...taka mała przy tym wszystkim.
Przy tych wielkich maszynach przy których tkwiła. Nie była w pełni przytomna w tym momencie.
-Kochanie jestem juz przy tobie. damy sobie radę,będzie dobrze..
Wtym momencie wsedł lekarz,aby powiadomic rodzine o wynikach badań przeprowadzonych Emily.
Było duzo kartek. To jedyne co pamięta....ponieważ kilka sekund później przestała oddychać. I od razu było wiadome,że właśnie teraz sen wrócił.
John teraz stał ze spływającymi łzami po policzkach i krzyczał:
-Emily nie rób mi tego! Ja pi*rd*le! NIE! -i właśnie teraz stracił nadzieję ...niestety.
__________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Przepraszam :* na więcej nie mam jakoś weny. tak dzisiaj przez takiego "Pana" odwala mi xD
jutro może coś zdziałam :) WYBACZCIE!
środa, 24 kwietnia 2013
Rozdział 3
Minęło kilka minut,a ona w dalszym ciągu nie wiedziała co się dzieje. Jakby była z zupełnie innym świecie.
Otworzyła oczy. A jednak to prawda...Pocałował Ją. To nie był zwykły pocałunek. Pocałował ją tak jakby znali się kilka lat.Nie odszedł.Stał naprzeciw Nie,wpatrzony w jej piekne oczy.Nie miał wyrzutów sumienia z powodu tego co wydarzyło sie przed chwilą.Ponieważ widział,że Emi nie wiem co ma zrobić podszedł do niej i wziął jej ręke położył sobie na wysokości swojego serca.
-Czujesz jak szybko bije?-Zapytał
-John..Czy ty chcesz mi coś powiedzieć?
-Tak,Emi. Kocham Cię. Kak cholernie Cie Kocham. Teraz już rozumiesz?
-Tak. Ja...Ja....
-Co TY?
-Właśnie w tym momencie po pocałunku poczułam coś, czego nigdy jeszcze nieczułam-odparła
-Czyli? mogłabyś mi powiedziec coś więcej na ten temat?
-Tak, mogę.Ja chyba...Ja Się w Tobie zakochałam.
Przyznała się,przyznała co czuje. Nigdy nie wyznała nikomu miłości (nie licząc rodziców).
Właśnie przed chwilą przełamała się i wyznała co czuje.
-Emi ja bez Ciebie nie potrafię juz tak normalnie funkcjonować.Jako jedyna chciałaś mi pomóc.Gdy powiedziałaś mi,że jestem twoim przyjacielem,ale ja oczekuje czegoś wiecej.
-John ty chyba niezrozumiałeś.
Podbiegła do Niego,wspieła się na palce i pocałowała Go. Najlepiej jak tylko umiała.
-Teraz juz mi wierzysz?-Naprawde cie kocham.
-Emi, zechciałabyś zostać moją Panią?
-Oczywiście,że tak!-krzyknęła szczęśliwa.
I właśnie w tym momencie zaczął padac deszcz.,ciepły deszcz.Moim zdaniem deszcz szczęścia.
Po chwili dziewczyna uświadomiła sobie ile czasu upłynęło od jej wyjścia z domu.
-Wiem,wiem. musisz już wracać. Poczekaj to chociaż ostatni raz dzisiejszego dnia pocałuje Cię na dobranoc.-podbiegł ,pocałował,a nastepnie przytulił ją.
10 minut później ...
-Emi co tak długo?-spytali rodzice
-Aj zagadaliśmy się z Johnem poprostu.
-No dobrze niech Ci bedzie- usmiechneli sie zgodnie
-Dobra ja ide sie kompać. Dobranoc mamo,Dobranoc tato.
Tak jak powiedziała poszła prosto do łazienki.Usiadła na kolorowym dywanie i zastanawiała się nad tym co się stało kilka minut przed domem jej ukochanego. Po 15minutach zdjęła swoje przemoczone ubranie i wzieła gorący prysznic.Była tak zmęczony,że gdy tylko weszła do łóżka natychmiastowo zasnęła.
Zapadła w głeboki sen.Oczywiście jakby mogło byc inaczej przysnił jej się John. Czuła ,jakby spadała w przepaść. John leciała tuz nad niąchciał złapać ja za rekę,ae za każdym razem, gdy był blisko,ona tak jakby uciekała. Gdy sie obudziła zoaczyła Marry stojącą nad jej łóżkiem.
-Emily co się dzieje?śnił Ci się jakiś koszmar?-zapytała
-Mamo,to tylko dziwny sen.Nie przejmuj się.-zapewniała dziewczyna.
Marry jednak widiała,że Emi nie chce jej opowiadać jaki przebieg miał sen,więc odpuściła. Nie miała zamiaru dalej jej męczyć.
Tego dnia Emily Incy nie poszła do szkoly.Była naprawdę zmęczona. Za każdym razem,gdy próbowała zamknąć oczy, by choć na chwilę się zdrzemnąć,sen powracał.
Wszystko dookoła jakby poszarzało...Było jakieś nudne i nie takie jak zawsze.
-Emi, ktos do Ciebie kochanie- krzyknęła mama
-Kto to?przeciez nie spodziewała się gości.- odpowiedziała zdziwiona nastolatka.
-Nijaki Pan Brown mówi,że jest twoim przyjacielem.
-No dobrze. Niech wejdzie-ucieszyła się z jego przyjścia.
Mimo tego,że była bardzo słaba w środku czuła,że go potrzebuje.Gdy tylko wszedł od razu rzuciła mu się na szyje.
_______________________________________________
Nastepną część odam,gdy tylko znajdę wolną chwilę.
Mam nadzieję,że Wam się spodoba.
Miłego czytania :)
Otworzyła oczy. A jednak to prawda...Pocałował Ją. To nie był zwykły pocałunek. Pocałował ją tak jakby znali się kilka lat.Nie odszedł.Stał naprzeciw Nie,wpatrzony w jej piekne oczy.Nie miał wyrzutów sumienia z powodu tego co wydarzyło sie przed chwilą.Ponieważ widział,że Emi nie wiem co ma zrobić podszedł do niej i wziął jej ręke położył sobie na wysokości swojego serca.
-Czujesz jak szybko bije?-Zapytał
-John..Czy ty chcesz mi coś powiedzieć?
-Tak,Emi. Kocham Cię. Kak cholernie Cie Kocham. Teraz już rozumiesz?
-Tak. Ja...Ja....
-Co TY?
-Właśnie w tym momencie po pocałunku poczułam coś, czego nigdy jeszcze nieczułam-odparła
-Czyli? mogłabyś mi powiedziec coś więcej na ten temat?
-Tak, mogę.Ja chyba...Ja Się w Tobie zakochałam.
Przyznała się,przyznała co czuje. Nigdy nie wyznała nikomu miłości (nie licząc rodziców).
Właśnie przed chwilą przełamała się i wyznała co czuje.
-Emi ja bez Ciebie nie potrafię juz tak normalnie funkcjonować.Jako jedyna chciałaś mi pomóc.Gdy powiedziałaś mi,że jestem twoim przyjacielem,ale ja oczekuje czegoś wiecej.
-John ty chyba niezrozumiałeś.
Podbiegła do Niego,wspieła się na palce i pocałowała Go. Najlepiej jak tylko umiała.
-Teraz juz mi wierzysz?-Naprawde cie kocham.
-Emi, zechciałabyś zostać moją Panią?
-Oczywiście,że tak!-krzyknęła szczęśliwa.
I właśnie w tym momencie zaczął padac deszcz.,ciepły deszcz.Moim zdaniem deszcz szczęścia.
Po chwili dziewczyna uświadomiła sobie ile czasu upłynęło od jej wyjścia z domu.
-Wiem,wiem. musisz już wracać. Poczekaj to chociaż ostatni raz dzisiejszego dnia pocałuje Cię na dobranoc.-podbiegł ,pocałował,a nastepnie przytulił ją.
10 minut później ...
-Emi co tak długo?-spytali rodzice
-Aj zagadaliśmy się z Johnem poprostu.
-No dobrze niech Ci bedzie- usmiechneli sie zgodnie
-Dobra ja ide sie kompać. Dobranoc mamo,Dobranoc tato.
Tak jak powiedziała poszła prosto do łazienki.Usiadła na kolorowym dywanie i zastanawiała się nad tym co się stało kilka minut przed domem jej ukochanego. Po 15minutach zdjęła swoje przemoczone ubranie i wzieła gorący prysznic.Była tak zmęczony,że gdy tylko weszła do łóżka natychmiastowo zasnęła.
Zapadła w głeboki sen.Oczywiście jakby mogło byc inaczej przysnił jej się John. Czuła ,jakby spadała w przepaść. John leciała tuz nad niąchciał złapać ja za rekę,ae za każdym razem, gdy był blisko,ona tak jakby uciekała. Gdy sie obudziła zoaczyła Marry stojącą nad jej łóżkiem.
-Emily co się dzieje?śnił Ci się jakiś koszmar?-zapytała
-Mamo,to tylko dziwny sen.Nie przejmuj się.-zapewniała dziewczyna.
Marry jednak widiała,że Emi nie chce jej opowiadać jaki przebieg miał sen,więc odpuściła. Nie miała zamiaru dalej jej męczyć.
Tego dnia Emily Incy nie poszła do szkoly.Była naprawdę zmęczona. Za każdym razem,gdy próbowała zamknąć oczy, by choć na chwilę się zdrzemnąć,sen powracał.
Wszystko dookoła jakby poszarzało...Było jakieś nudne i nie takie jak zawsze.
-Emi, ktos do Ciebie kochanie- krzyknęła mama
-Kto to?przeciez nie spodziewała się gości.- odpowiedziała zdziwiona nastolatka.
-Nijaki Pan Brown mówi,że jest twoim przyjacielem.
-No dobrze. Niech wejdzie-ucieszyła się z jego przyjścia.
Mimo tego,że była bardzo słaba w środku czuła,że go potrzebuje.Gdy tylko wszedł od razu rzuciła mu się na szyje.
_______________________________________________
Nastepną część odam,gdy tylko znajdę wolną chwilę.
Mam nadzieję,że Wam się spodoba.
Miłego czytania :)
sobota, 20 kwietnia 2013
Rozdział 2
-Może masz troszkę racji. Postaram się Mu to wynagrodzić. Jest moim przyjacielem,więc jakoś to zrozumie.
- Fajnie mieć takiego przyjaciela prawda?-zapytał
-Miło jest być komuś potrzebnym.Z Robertem jeszcze nigdy się nie pokłóciłam. Zależy Nam na naszej przyjaźni.
-Przeze mnie nie masz dla niego czasu. ...
-Johny Ty też jesteś moim przyjacielem. Zawsze byłam na każde jego skinienie to teraz może chwilkę zaczekać. W końcu jesteś Tu nowy i muszę Ci pomóc to mój obowiązek. -odrzekła z uśmiechem na swej pięknej okrągłej twarzy
-Naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela???
-Oczywiście-odparła Emily
Chłopak był tak podekscytowany,że podszedł i objął dziewczynę w pasie.
-Emi przepraszam. Jestem tak bardzo podekscytowany,że musiałem to zrobić.
-Spokojnie nic się nie stało.
-Jesteś kochana.
Nagle z kieszeni bluzy Emily słychać było dzwonek jej komórki.
-To mama. Przepraszam,ale muszę odebrać.
Gdy Emi odebrała w słuchawce było słychać zdenerwowany głos jej mamy.
-Emily Incy co się z Tobą dzieje?Gdzie Ty w ogóle jesteś? Martwiłam się o Ciebie.
-Mamo nic mi nie jest. Po prostu wyszłam na spacer z Johnem,tym nowym uczniem z mojej szkoły.
-A mogę wiedzieć kiedy zamierzasz wrócić?
-Będę za jakieś 15 góra 20 minut.
-Dobrze niech Ci będzie. Wybieramy się z tatą na zakupy,więc postaraj się być jak najszybciej Skarbie.
-Okay. See you later Mum.
-See you.
( dźwięk rozłączania)
-Domyślam się,że twoja mama kazała wracać Ci do domu.
- Zgadza się. Jadą z tatą na zakupy. A może dasz zaprosić się na herbatkę i ciasteczka?
-Nie chciał bym przeszkadzać.
-Mi na pewno nie będziesz przeszkadzał.Przynajmniej ktoś dotrzyma mi towarzystwa. Taki wyjątkowy "ktoś" -odrzekła z uśmiechem.
John zgodził się. Szli razem jak dwoje przyjaciół trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim.
Na miejscu spotkali mamę i tatę Emily - Jacoba i Marry.
- Emi tu masz klucze. My wrócimy za jakieś 2 godzinki. Mama odgrzała obiad,a i zaproś kolegę na herbatkę.- powiedział uśmiechnięty Jacob.
-Okay. Niedawno właśnie zaproponowałam Johnowi gorącą herbatę i ciastka.
Rodzice wsiedli w swoje ciemne BMW i odjechali z piskiem opon.
Tata Emi uwielbiał szaloną jazdę.
- Własnie poznałeś moich rodziców Jacoba i Marry.
-Ej muszę przyznać,że masz bardzo fajnych rodziców.- Przyznał chłopak.
-Dobra już się tak nie podlizuj. Chodźmy już na górę.
Emily miała piętrowy dom. Zawsze wolała spędzać czas na górze. Zabrała,więc Johna, aby pokazać Mu miejsce w którym spędza czas po szkole.
- Oto moje ulubione miejsce. Dzisiaj spędzimy w nim troszkę czasu jeśli Ci to nie przeszkadza.
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie Emi.
-Dobrze,ale najpierw zrobię Nam herbatę.-uśmiechnęła się po czym udała do kuchni
Gdy woda była już gotowa zrobiła sobie i Johnowi herbatę i wyjęłą z szafki ciastka.
-Emi no to teraz możesz mi coś o sobie opowiedzieć.
-Okay. Mieszkam tu od 4lat. przeniosłam się tu ponieważ, mój ojciec bił moja matkę i mnie. Było nam trudno to wszystko znosić do czasu. przeniosłam się,zmieniłam szkołą,znalazłam przyjaciół i teraz poznałam Ciebie.- uśmiechnęła się puszczając jednocześnie oczko w jego stronę-To teraz twoja kolej John.
-No tak. Tak jak mówiłem wcześniej ja też przeniosłem się tu z powodu rozstania moich rodziców i nie akceptacji mnie w moim środowisku szkolnym. Myślałem,że tu też będzie tak jak w tamtej szkole,ale sie pomyliłem. Już pierwszego dnia poznałem Ciebie. Od razu jest mi lżej.
-Cieszę się bardzo.
No i tak siedzieli rozmawiając. Dziewczyna przyniosła album ze zdjęciami z dzieciństwa. oglądali je,a przy okazji Emi opowiadała chłopakowi historię związaną z każdym Zdjęciem. Oczywiście do przyjazdu rodziców z zakupów.
-Hey Emi. wróciliśmy -krzyknęli rodzice.
-Hey jesteśmy w salonie,ale zaraz przeniesiemy sie do mojego pokoju.
-Okay,okay.
-Nie obraź się Emi,ale Ja chyba muszę się już zbierać.
-Nie ma sprawy. Poczekaj moment skocze tylko po kurtkę i Cie odprowadzę.
Nie minęła chwila, a ona była z powrotem.
-Dobra teraz możemy iść.
John pożegnał się z rodzicami Emi i wyszli. Zatrzymali się tuz przy bramie Johna.
Chłopak podszedł do Emi i niespodziewanie ją pocałował. BYła w szoku nie wiedziała co ma powiedzieć i jak zareagować. Stała jak słup skamieniałej soli.
________________________________________________________________________
Dalsza część może jutro. W poniedziałek chyba wyjadę na tydzień,więc nie będę miała zbytnio czasu dodac kolejnej części. Mam nadzieję,że wybaczycie mi to jakoś.
Luisa jesteś kochana<3
Pozdrawiam i całuje :*
- Fajnie mieć takiego przyjaciela prawda?-zapytał
-Miło jest być komuś potrzebnym.Z Robertem jeszcze nigdy się nie pokłóciłam. Zależy Nam na naszej przyjaźni.
-Przeze mnie nie masz dla niego czasu. ...
-Johny Ty też jesteś moim przyjacielem. Zawsze byłam na każde jego skinienie to teraz może chwilkę zaczekać. W końcu jesteś Tu nowy i muszę Ci pomóc to mój obowiązek. -odrzekła z uśmiechem na swej pięknej okrągłej twarzy
-Naprawdę uważasz mnie za swojego przyjaciela???
-Oczywiście-odparła Emily
Chłopak był tak podekscytowany,że podszedł i objął dziewczynę w pasie.
-Emi przepraszam. Jestem tak bardzo podekscytowany,że musiałem to zrobić.
-Spokojnie nic się nie stało.
-Jesteś kochana.
Nagle z kieszeni bluzy Emily słychać było dzwonek jej komórki.
-To mama. Przepraszam,ale muszę odebrać.
Gdy Emi odebrała w słuchawce było słychać zdenerwowany głos jej mamy.
-Emily Incy co się z Tobą dzieje?Gdzie Ty w ogóle jesteś? Martwiłam się o Ciebie.
-Mamo nic mi nie jest. Po prostu wyszłam na spacer z Johnem,tym nowym uczniem z mojej szkoły.
-A mogę wiedzieć kiedy zamierzasz wrócić?
-Będę za jakieś 15 góra 20 minut.
-Dobrze niech Ci będzie. Wybieramy się z tatą na zakupy,więc postaraj się być jak najszybciej Skarbie.
-Okay. See you later Mum.
-See you.
( dźwięk rozłączania)
-Domyślam się,że twoja mama kazała wracać Ci do domu.
- Zgadza się. Jadą z tatą na zakupy. A może dasz zaprosić się na herbatkę i ciasteczka?
-Nie chciał bym przeszkadzać.
-Mi na pewno nie będziesz przeszkadzał.Przynajmniej ktoś dotrzyma mi towarzystwa. Taki wyjątkowy "ktoś" -odrzekła z uśmiechem.
John zgodził się. Szli razem jak dwoje przyjaciół trzymając się za ręce i rozmawiając o wszystkim.
Na miejscu spotkali mamę i tatę Emily - Jacoba i Marry.
- Emi tu masz klucze. My wrócimy za jakieś 2 godzinki. Mama odgrzała obiad,a i zaproś kolegę na herbatkę.- powiedział uśmiechnięty Jacob.
-Okay. Niedawno właśnie zaproponowałam Johnowi gorącą herbatę i ciastka.
Rodzice wsiedli w swoje ciemne BMW i odjechali z piskiem opon.
Tata Emi uwielbiał szaloną jazdę.
- Własnie poznałeś moich rodziców Jacoba i Marry.
-Ej muszę przyznać,że masz bardzo fajnych rodziców.- Przyznał chłopak.
-Dobra już się tak nie podlizuj. Chodźmy już na górę.
Emily miała piętrowy dom. Zawsze wolała spędzać czas na górze. Zabrała,więc Johna, aby pokazać Mu miejsce w którym spędza czas po szkole.
- Oto moje ulubione miejsce. Dzisiaj spędzimy w nim troszkę czasu jeśli Ci to nie przeszkadza.
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o Tobie Emi.
-Dobrze,ale najpierw zrobię Nam herbatę.-uśmiechnęła się po czym udała do kuchni
Gdy woda była już gotowa zrobiła sobie i Johnowi herbatę i wyjęłą z szafki ciastka.
-Emi no to teraz możesz mi coś o sobie opowiedzieć.
-Okay. Mieszkam tu od 4lat. przeniosłam się tu ponieważ, mój ojciec bił moja matkę i mnie. Było nam trudno to wszystko znosić do czasu. przeniosłam się,zmieniłam szkołą,znalazłam przyjaciół i teraz poznałam Ciebie.- uśmiechnęła się puszczając jednocześnie oczko w jego stronę-To teraz twoja kolej John.
-No tak. Tak jak mówiłem wcześniej ja też przeniosłem się tu z powodu rozstania moich rodziców i nie akceptacji mnie w moim środowisku szkolnym. Myślałem,że tu też będzie tak jak w tamtej szkole,ale sie pomyliłem. Już pierwszego dnia poznałem Ciebie. Od razu jest mi lżej.
-Cieszę się bardzo.
No i tak siedzieli rozmawiając. Dziewczyna przyniosła album ze zdjęciami z dzieciństwa. oglądali je,a przy okazji Emi opowiadała chłopakowi historię związaną z każdym Zdjęciem. Oczywiście do przyjazdu rodziców z zakupów.
-Hey Emi. wróciliśmy -krzyknęli rodzice.
-Hey jesteśmy w salonie,ale zaraz przeniesiemy sie do mojego pokoju.
-Okay,okay.
-Nie obraź się Emi,ale Ja chyba muszę się już zbierać.
-Nie ma sprawy. Poczekaj moment skocze tylko po kurtkę i Cie odprowadzę.
Nie minęła chwila, a ona była z powrotem.
-Dobra teraz możemy iść.
John pożegnał się z rodzicami Emi i wyszli. Zatrzymali się tuz przy bramie Johna.
Chłopak podszedł do Emi i niespodziewanie ją pocałował. BYła w szoku nie wiedziała co ma powiedzieć i jak zareagować. Stała jak słup skamieniałej soli.
________________________________________________________________________
Dalsza część może jutro. W poniedziałek chyba wyjadę na tydzień,więc nie będę miała zbytnio czasu dodac kolejnej części. Mam nadzieję,że wybaczycie mi to jakoś.
Luisa jesteś kochana<3
Pozdrawiam i całuje :*
środa, 17 kwietnia 2013
Rozdział 1
Bohaterowie:
Emily Incy - ma 16lat, jej rodzice od kilku lat nie są razem,fajna,zgrabna,czarne włosy.
John Brown - jest rok starszy od Emily, blondyn z małym kaloryferkiem.
Robert Smith- przyjaciel Emily,obydwoje są w jednej klasie, uwielbia tańczyć i oczywiście podoba mu się panna Incy.
_________________________________________________________________________________
Zbilżały się wakacje. Emily i Robert chcieli wyjechać razem na małą wycieczkę w góry.Robert był bardzo z tego powodu podekscytowany.Na tydzień przed ich zaplanowanym wyjazdem Emily poznała Johna -nowego ucznia jej szkoły. Dziwnym trafem od tego właśnie dnia nie miała zbytnio czasu dla Roberta....Wiadomo jak to chłopak był zawiedziony. Bardzo mu na Niej zależało. Była jego przyjaciółką (taka od serca), ale powoli zaczynał mieć wątpliwości co do ich przyjaźni...Zależało Mu, tak cholernie Mu zależało!John był coraz bardziej zachwycony osoba Emily. Każdy dzień lub przynajmniej kilka godzin spędzali ze sobą.Dziewczyna bardzo Go lubiła.
- Johny to co dzisiaj robimy? -zapytała ciekawskim tonem
- Emi to może poszlibyśmy na mały spacerek na plażę.
- Okay. Nie mam nic przeciwko.
Poszli więc. Oczywiście ciekawa nastolatka chciała wtedy cokolwiek dowiedzieć sie o Johnie Brownie.
Przecież powoli zaczynali być przyjaciółmi.
- Johny opowiedz mi coś o sobie. proszę...-nalegała
-Emi musimy teraz o tym rozmawiać?
- W końcu jesteśmy przyjaciółmi więc muszę coś o tobie wiedzieć.
- No okay. Kiedyś, gdy jeszcze mnie tu nie było mieszkałem w Poznaniu. Miałem naprawdę wielu przyjaciół, których żal było mi opuszczać. Znaliśmy się bardzo dobrze. Mieliśmy nawet kilka przypałów, pomimo naszego wieku.
- A teraz jak się czujesz?
-Teraz tak naprawdę żal mi tych ludzi których opuściłem.
- Rozumiem Cię. Ja nie mam rodzeństwa jestem sama. Moja mama nie zajmuje się mną, zresztą tata też. Obydwoje maja swoje firmy, a mi brakuje... miłości.
- Ja czuje dosłownie to samo. Ale teraz mam Ciebie, prawda?
- Oczywiście,jestem z Tobą.
-Emi ja mam do Ciebie pytanie.Tylko oczekuje naprawdę szczerej odpowiedzi.
- Dobrze.
- Emi czy dla Ciebie też jestem dziwny? takii inny ..
- Nie. Dla mnie jesteś dość normalny, abym mogła być twoją przyjaciółką, a Ty moim przyjacielem.
-Jesteś miła. A dlaczego już nie rozmawiasz z tamtym chłopakiem?
- Mówisz o Robercie?
-Tak. Chyba przeze mnie Go zaniedbałaś...
_________________________________________________________________________________
Następna część może w sobotę ponieważ, jutro mam klasówkę i w piątek też.
Jeśli jest coś nie tak to dajcie znać w komach.
Dziękuje :*
Emily Incy - ma 16lat, jej rodzice od kilku lat nie są razem,fajna,zgrabna,czarne włosy.
John Brown - jest rok starszy od Emily, blondyn z małym kaloryferkiem.
Robert Smith- przyjaciel Emily,obydwoje są w jednej klasie, uwielbia tańczyć i oczywiście podoba mu się panna Incy.
_________________________________________________________________________________
Zbilżały się wakacje. Emily i Robert chcieli wyjechać razem na małą wycieczkę w góry.Robert był bardzo z tego powodu podekscytowany.Na tydzień przed ich zaplanowanym wyjazdem Emily poznała Johna -nowego ucznia jej szkoły. Dziwnym trafem od tego właśnie dnia nie miała zbytnio czasu dla Roberta....Wiadomo jak to chłopak był zawiedziony. Bardzo mu na Niej zależało. Była jego przyjaciółką (taka od serca), ale powoli zaczynał mieć wątpliwości co do ich przyjaźni...Zależało Mu, tak cholernie Mu zależało!John był coraz bardziej zachwycony osoba Emily. Każdy dzień lub przynajmniej kilka godzin spędzali ze sobą.Dziewczyna bardzo Go lubiła.
- Johny to co dzisiaj robimy? -zapytała ciekawskim tonem
- Emi to może poszlibyśmy na mały spacerek na plażę.
- Okay. Nie mam nic przeciwko.
Poszli więc. Oczywiście ciekawa nastolatka chciała wtedy cokolwiek dowiedzieć sie o Johnie Brownie.
Przecież powoli zaczynali być przyjaciółmi.
- Johny opowiedz mi coś o sobie. proszę...-nalegała
-Emi musimy teraz o tym rozmawiać?
- W końcu jesteśmy przyjaciółmi więc muszę coś o tobie wiedzieć.
- No okay. Kiedyś, gdy jeszcze mnie tu nie było mieszkałem w Poznaniu. Miałem naprawdę wielu przyjaciół, których żal było mi opuszczać. Znaliśmy się bardzo dobrze. Mieliśmy nawet kilka przypałów, pomimo naszego wieku.
- A teraz jak się czujesz?
-Teraz tak naprawdę żal mi tych ludzi których opuściłem.
- Rozumiem Cię. Ja nie mam rodzeństwa jestem sama. Moja mama nie zajmuje się mną, zresztą tata też. Obydwoje maja swoje firmy, a mi brakuje... miłości.
- Ja czuje dosłownie to samo. Ale teraz mam Ciebie, prawda?
- Oczywiście,jestem z Tobą.
-Emi ja mam do Ciebie pytanie.Tylko oczekuje naprawdę szczerej odpowiedzi.
- Dobrze.
- Emi czy dla Ciebie też jestem dziwny? takii inny ..
- Nie. Dla mnie jesteś dość normalny, abym mogła być twoją przyjaciółką, a Ty moim przyjacielem.
-Jesteś miła. A dlaczego już nie rozmawiasz z tamtym chłopakiem?
- Mówisz o Robercie?
-Tak. Chyba przeze mnie Go zaniedbałaś...
_________________________________________________________________________________
Następna część może w sobotę ponieważ, jutro mam klasówkę i w piątek też.
Jeśli jest coś nie tak to dajcie znać w komach.
Dziękuje :*
wtorek, 16 kwietnia 2013
Początek :)
Siemaaa:*
Jestem tu "nowa". Będę pisała opowiadania takie raczej z życia wzięte.
Moja kochana przyjaciółka Luisa mnie do tego namówiła po przeczytaniu jednego z nich.
Tak więc zaczynamyy :*
mam nadzieję,że się spodoba.
Jestem tu "nowa". Będę pisała opowiadania takie raczej z życia wzięte.
Moja kochana przyjaciółka Luisa mnie do tego namówiła po przeczytaniu jednego z nich.
Tak więc zaczynamyy :*
mam nadzieję,że się spodoba.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)